Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2015

Samotności mówimy nie! Czyli Reporter Magda na tropie ;-)

Szukanie drugiej połówki nie jest wcale takie proste i nasze przytulaki doskonale o tym wiedzą, dlatego korzystając z wakacyjnej aury i naszej zmniejszonej koncentracji postanowiły wyjść poza schemat i uciec nam ze stoiska! Zobaczcie jakie są nowe topowe metody na podryw :-)

Na prześladowcę

Na zagubionego osła
 Na "posiedzę i poczekam"

 Na inteligenta, bo w końcu nie każdy koteł potrafi czytać :-)

 Ale i tak najbardziej cwany okazał się nasz aligejtor, który doskonale wie, że "laski lecą na żarcie"

Hmm. I jak tu być samotnym?
Nie da się
 

piątek, 7 listopada 2014

Pierwsze słowo - czyli czy jesteśmy z edukacją za pan brat?

Wszystkim cierpliwym, tym myślącym o nas i tym mniej myślącym dziękuję za wsparcie. Dzięki Waszym wpłatom na subkonto Marianki w dniach 27-31.10 uczestniczyłyśmy w naszym pierwszym turnusie rehabilitacyjnym w "Pierwszym słowie" w Książenicach koło Grodziska Mazowieckiego. http://www.pierwszeslowo.pl/ Warunki lokalowe świetne, jedzenie bardzo dobre i przede wszystkim rehabilitacja na najwyższym poziomie. Marianna miała zajęcia z manualnego torowania głosek, terapii ręki, arteterapii oraz ćwiczenia manualne i masaż logopedyczny, Program zajęć wypełniał dzieciom praktycznie cały dzień. Co dla mnie było bardzo ważne: w każdych zajęciach mogłam uczestniczyć przyglądając się jak Marianna pracuje z terapeutą. A to wiedza bezcenna. Więc robiłam notatki, obserwowałam i pytałam aby w domu móc w jak najlepszy sposób kontynuować rehabilitację. Marianka była bardzo dzielna choć zmęczenie dawało o sobie znać. Były takie momenty, że przychodziłyśmy do pokoju napić się wody, Marianka przytulała się i zaczynała płakać. Były takie zajęcia zwłaszcza na początku które przepłakała nie umiejąc i  nie chcąc wykonać polecenia rehabilitanta. Z każdym jednak kolejnym zajęciem Marianka coraz ładniej i chętniej współpracowała. Byłam zachwycona patrząc jak rysuje, wycina bibułę nożyczkami czy lepi plasteliną. Świetnie też dopasowywała układanki, segregowała rzeczy czy układała w koszyku sztućce. Pewnie, że zdarzały się pomyłki,  ale zainteresowanie zajęciami i chęć do współpracy z każdym dniem była większa. Dla mnie jednym z najważniejszych osiągnięć Marianki była praca na 6 obrazkach. Do obrazków należało dopasować odpowiednie zabawki a potem podokładać napisy.Nie myślałam, że Marianna sobie z tym poradzi zwłaszcza że w przedszkolu ćwiczy tylko na 2 obrazkach, no i nie zna żadnych liter. Okazuje się jednak, że pamięć wzrokowa i umiejętność dopasowywania to coś nad czym u Marianki naprawdę warto popracować. Do tego trzeba dołożyć masaże i torowanie głosek. O masaż logopedyczny byłam spokojna w końcu cały ubiegły i część obecnego roku przedszkolnego Marianka miała go robionego na zajęciach z logopedii w przedszkolu. Jakie było moje zaskoczenie gdy okazało się, że Marianna bardzo negatywnie reaguje na masaż, co wg słów terapeuty świadczy tylko o tym, że nigdy taki masaż u Marianki  nie był robiony. Na potwierdzenie tych słów miałam kolejne zajęcia z masażami gdzie Marianna reagowała coraz spokojniej i widać było, że masaże ją odprężają i łagodzą odruchy wkładania rączek do buzi. Zajęcia z manualnego torowania głosek to prawdziwy majstersztyk. Dlaczego? Bo prowadzi je Asia (Joanna Masłowska) - uczennica Elżbiety Wianeckiej twórczyni tej metody. Metoda ta w wielkim skrócie polega na pomocy dziecku w układaniu ust, ew. zatykaniu nosa tak aby dziecko wydając głos zdołało wypowiedzieć głoskę czy sylabę o jaką było poproszone. Spróbujcie sami: powiedzcie długie aaaaa a palcami ułóżcie usta w dziobek jak do głoski o. Działa? Pewnie że działa. Asia jest specjalistką i pod jej palcami z ust dzieci wychodzą przeróżne słowa. Uwierzcie mi mimo płaczu Marianki która buntowała się przed dotykiem miękły mi kolana gdy słyszałam jak Marianna mówi mama, tata, baba, papa, łowi, wozi i wiele innych. Do tego cała metoda wsparta jest obrazkami z podpisami. Metoda ma na celu wyuczenie u dziecka pewnych odruchów. Wypowiadane słowa są nagrywane i puszczane potem dziecku na słuchawkach. Sama widziałam wielkie oczy Marianki gdy odsłuchiwała swoje ćwiczenia. Teraz zdarza się, że chodzi po domu i mówi do siebie słowa mama, baba czy papa. Ale do mówienia jeszcze długa droga ..... Musimy ćwiczyć oddech który (choć na przedszkolnej logopedii miał być ćwiczony) jest bardzo płytki. Musimy robić codziennie masaż logopedyczny aby Marianna spokojnie reagowała na czyjś dotyk. Ale wiary i nadziei jest we mnie mnóstwo. Widziałam na turnusie dzieci które nauczyły się mówić, jedno więcej, drugie mniej.Ale dla mnie każde jedno świadomie wypowiedziane przez Mariankę słowo jest na wagę złota. Prosiłam Was o cierpliwość, bo musiałam o turnusie porozmawiać z wychowawczyniami Marianki z przedszkola. Ja po pierwszym dniu pobytu na turnusie poczułam się przez przedszkole oszukana. Dlaczego? Bo z pełnym zaufaniem oddaję im na większość dnia dziecko wierząc, że oddaję w najlepsze ręce. I pierwszego dnia dowiaduję się, że logopedia która dla mnie - mamy niemówiącego dziecka jest najważniejsza to jakiś żart. Program zajęć na cały rok przedszkolny (drugi z resztą) zakłada masaż logopedyczny (!?) pogłębianie oddychania (!?), korygowanie artykulacji wypowiadanych głosek (!? jakich głosek jak moje dziecko nie mówi?). Oprócz logopedii szwankują i inne zajęcia ale Panie Marianki są fantastycznymi, młodymi wychowawczyniami które są otwarte na współpracę i z którymi mam nadzieję wychowamy Mariankę na myślącą i dobrze rozwijającą się dziewczynkę.
P.S. Muszę jeszcze napisać Wam o nauce dmuchania. Cały ubiegły rok starałam się nauczyć Mariankę dmuchać - wg wskazówek przedszkolnych: świeczka, bańki mydlane, piórko. Ale jak wytłumaczyć dziecku znaczenie słowa dmuchnij. Nie przyniosło to efektu. Zapytałam Szymona - rehabilitanta, specjalistę od masaży jak to zrobić. Okazało się, że jest jedno rozwiązanie. Flet. Przykładamy dziecku do ust i zatykamy nos tak aby wypuszczając powietrze dziecko dmuchnęło we flet. Słyszy wtedy głos fletu i kojarzy z wcześniejszą komendą dmuchnij. Oczywiście potem są wielkie brawa. Po powrocie do domu zaczęliśmy z Marianką ćwiczyć. Graliśmy :-) (pojedyncze dmuchnięcia) dla taty, dla mamy, dla sióstr,  dla psa oczywiście cały czas przykładając flet do ust i zatykając nosek. A dziś Marianka zagrała bez zatykania noska trzymając flet zupełnie sama. :-) Radość wielka.
Na koniec chciałabym podziękować Wam ogromnie za finansowe wsparcie. Bez Waszej pomocy nie doświadczyłabym tego wszystkiego. Ogromnie, ogromnie dziękuję
I serdecznie pozdrawiam
Kto nie z Poznania niech się do nas wybierze w ten dłuższy weekend. U nas zaczęło się weekendowe rogalowe szaleństwo :-) Zapraszam

poniedziałek, 20 października 2014

Szszszsz...... szyjemy i szykujemy się .....

 Szyjemy, oczywiście, że szyjemy. Zresztą sami zobaczcie:


Ale także szykujemy się. Wiecie dlaczego? Bo mamy całą kwotę potrzebną na Turnus rehabilitacyjny. Jedziemy do Pierwszego słowa. I będziemy pilnie ćwiczyć - to Marianka i pilnie obserwować i uczyć się jak ćwiczyć z Marianką - to ja. To nasz pierwszy turnus. I oczekiwania są ogromne. Ale jak będzie zobaczymy.
Chciałam bardzo, bardzo podziękować wszystkim razem i każdemu z osobna za pomoc, za wpłaty, za wielkie serce które nam okazaliście. Każdemu ogromnie dziękuję. Trzymajcie proszę kciuki....
A na ten jesienny wieczór piosenka która towarzyszyła nam na nadmorskim jarmarku
https://www.youtube.com/watch?v=FG1c7NeofXU&list=RDFG1c7NeofXU#t=179

środa, 15 października 2014

Dziś będzie o pracy i zabawie, o małych radościach i wielkiej satysfakcji

Właśnie. Bo w naszym domu wbrew wszystkiemu nie zajmujemy się tylko i wyłącznie rehabilitacją. Choć wszystko robimy tak aby z rehabilitacją było choć troszkę związane.
Zacznę może od pracy i naszego szycia zabawek. Zabawki wymyślamy sami, czasem na podstawie obrazu który gdzieś tam w głowie pozostał, czasem w oparciu o sugestie osoby zlecającej, nigdy jednak nie drukujemy wzorów z internetu, co w ostatnich czasach zauważamy masowo wśród szyjących artystek. Na skutek współpracy, i wielu, wielu , wielu zmian powstała pewna lala. Pisałam Wam o niej wcześniej zastanawiając się ciągle ile jeszcze zmian będzie aż lala stanie się idealna. I oto jest: oficjalna maskotka targów Herbst Messe Cottbus
Targi ogłosiły wcześniej konkurs na imię dla lali.


I podczas uroczystości otwarcia ogłosiły, że lala nazywa się: Fine Farbenfroh :-) (nie pytajcie co to znaczy ;-) ) Lala na targach pokazywała zwiedzającym miejsca gdzie może bawić się cała rodzina. 
 Satysfakcja ogromna, pieniądze praktycznie żadne ale w zamian piękne stoisko na targach, uściski rąk oficjeli oraz chwila dla fotoreporterów. Bezcenne
To tyle o pracy. Teraz będziemy się bawić.
Wiecie gdzie? W Bogilu. http://www.bogilu.pl/glowna/. 60km od Poznania jest Wioska a w niej na 5ha wielki plac zabaw.Muszę przyznać, że byłam zaskoczona rozmiarem i zachwycona możliwościami jakie ma tam do zabawy każde dziecko. Wielki plac zabaw na zewnątrz i dwa ogromne namioty z labiryntami, torami przeszkód, trampolinami i wszelkiego rodzaju dmuchańcami i dla tych mniejszych i tych większych. Fantastyczny pomysł na spędzenie wolnego dnia. A gy Wasze dziecko będzie się świetnie  bawić Wy możecie wypić dobrą kawę.
Marianna po wejściu nie wiedziała w którą stronę ma patrzeć. Starsze siostry pod płaszczykiem opiekunek ;-) ciągnęły ją na każdą atrakcję. Ale z każdą atrakcją Marianka coraz większą czerpała radość z zabawy. Zresztą sami zobaczcie:











O tym czy było fajnie niech świadczy fakt, że w drodze powrotnej w samochodzie była totalna cisza. Wszystkie trzy dziewczyny były padnięte. A ja pomyślałam sobie, że musimy tam wracać częściej, bo widać było, że Marianna ma ochotę robić coraz więcej sama, bez wsparcia sióstr. Świetny sposób na zabawę i na rehabilitację.
Napiszę Wam jeszcze o naszej najmniejszej formie rehabilitacji. Nasza psina wabi się Luna. Dlaczego Luna? Bo Marianna bardzo często używa słów mama i lala, bądź lula czy lalu wołając swoją siostrę. Postanowiliśmy więc tak nazwać psa aby Marianna za jakiś czas umiała je powtórzyć. Luna to prawdziwy rozbójnik. Biega, szczeka, gryzie, wynosi buty. No i goni Mariankę, czyta z nią książki i tak samo jak Marianka je drze. Ale radość Marianki jest bezcenna.
Pozdrawiam
no i przypominam jeszcze o wpłatach ;-)