Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2017

Wybory czyli o tym, że wszystko jest w Twoich rękach / Do you want to be our hero?


Zbliża się czas naszego corocznego rozliczania się z urzędami skarbowymi. I o takich wyborach chciałam dziś napisać. Rozliczając pit mamy możliwość, wybór aby móc wesprzeć kogoś naszym 1% podatku. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele. Możemy wesprzeć chore , niepełnosprawne dziecko, schronisko dla zwierząt czy choćby jakiś ośrodek kulturalny. Powiecie teraz, że to są nieduże pieniądze. Tak, ale jeśli takich osób zbierze się kilka czy kilkanaście to może zebrana kwota pomoże wykupić turnus rehabilitacyjny dla dziecka, czy kupić karmę na zimę dla schroniska. Nie rezygnujcie z tej możliwości. Wasz 1% może spełnić czyjeś marzenia.
I ja jak co roku dziękując za Wasze dotychczasowe wpłaty proszę Was o podarowanie 1% Mariance. Marianna jest pełną uśmiechu 8 letnią dziewczynką. Ustawa oświatowa pozwala nam na to aby Marianna mogła nadal uczyć się w przedszkolu i z tego korzystamy. Marianka dobrze się tam czuje i bardzo ładnie pracuje pod okiem rehabilitantów. Dodatkowo my także poza przedszkolem staramy się zapewnić córce jak najbardziej kompleksową rehabilitację: logopeda, rehabilitacja ruchowa, integracja sensoryczna, terapia ręki czy rehabilitacja metodą Montessori. Serce nam rośnie gdy widzimy jak małymi kroczkami Marianna idzie naprzód i pokazuje nam swoje nowe umiejętności. Wymaga to niestety dużych nakładów finansowych. To właśnie dzięki wpłatom na subkonto Marianny w Fundacji Słoneczko możemy finansować jej leczenie i rehabilitację. Bardzo za to dziękujemy i prosimy, nie zapominajcie o nas.
Muszę teraz napisać kilka słów o sposobie gromadzenia i dysponowania zgromadzonymi na subkoncie pieniędzmi. Fundacja Słoneczko bezpłatnie udostępnia dziecku subkonto. W październiku są na nim księgowane środki z 1%. Tak, wiem, rozliczamy się do kwietnia. Urzędy mają swój czas. Przez cały rok można na subkonto wpłacać indywidualne darowizny. Fundacja płaci lub zwraca środki pieniężne tylko na podstawie faktur lub faktur pro-forma. I to co  najważniejsze: tylko i wyłącznie na leczenie i rehabilitację dziecka. Nie mogę np. zapłacić rachunek za prąd mimo tego, że Marianna też z tego prądu w domu korzysta :-) Środki w 100% są przeznaczane na rehabilitację Marianny. W naszym przypadku zbieramy te środki na turnus rehabilitacyjny który jest największym wydatkiem ( 2400zł tygodniowy turnus logopedyczny, 6000zł dwutygodniowy turnus rehabilitacyjno - logopedyczny). Może udałoby nam się w tym roku zebrać środki które pozwolą na udział w turnusie z hipoterapią - która bardzo pomaga w stabilizowaniu i wypracowaniu bardziej prawidłowej postawy. Wasz 1% może pomóc nam spełnić nasze marzenia. Bardzo dziękujemy.




Do you want to help us to make our dream come true? We are the parents of 8 year old Marianna. Marianna is disabled. Big delay in development makes it that she needs to be rehabilitated all the time. However, this is big money. So, we are looking for people who will support us your finances and help in the rehabilitation of our daughter.
Marianna has an account at the Foundation for People with Disabilities "Słoneczko" (Sunshine 🙂 ) from which money can be used only on the rehabilitation of Marianna. If you want to donate a deposit it into her bank account and support our little lady: you can do it! 🙂
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
payment in euro/donations euro
76 8944 0003 0000 2088 2000 0050
payment in USD
97 8944 0003 0000 2088 2000 0060
for depositors from abroad SWIFT code (otherwise known as BIC):
GBW CPL PP
country code: PL
You could be our hero and help us to make our dream come true! Thank you - Małgosia ans Robert - Marianna's parents



Möchten Sie uns unsere Träume erfüllen zu helfen? Wir sind den Eltern von 8-jährigen Marianna. Marianna ist behindert. Große Verzögerung in seiner Entwicklung macht, dass sie immer noch rehabilitiert werden muss. Deshalb suchen wir Menschen, die uns finanziell unterstützen und in der Rehabilitation unserer Tochter helfen zu können. Marianna hat eigene Konto im einer Stiftung für Hilfe der Behinderten „Słoneczko” und das Geld aus diesem nur auf Rehabilitationszwecke übertragen werden kann. Wenn Sie eine Einzahlung spenden möchten, zahlen Sie dies auf Bankkonto: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO“, Stawnica 33A, 77-400 Złotów
Spenden in Euro: 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050
Spenden in USD: 97 8944 0003 0000 2088 2000 0060
Für Ausländer SWIFT-Code (auch als BIC bekannt): GBW CPL PP
Ländercode: PL
Dank Sie können unsere Träume erfüllt zu werden. Vielen Dank – Małgosia i Robert
 

wtorek, 17 stycznia 2017

Czy mogę się dosiąść?

Bardzo lubię jeździć autobusem. Gdy jadę na rehabilitację czy inne zajęcia popołudniowe Marianki wsiadam w autobus zakładam słuchawki na uszy i .... mam czas tylko dla siebie. Czasem trzeba coś przemyśleć a czasem trzeba po prostu nie myśleć i wtedy wystarczy sam na sam z muzyką. I właśnie wtedy słyszę: "Czy mogę się dosiąść?" Kiedyś mnie to wręcz irytowało, bo pół autobusu wolne a tu ktoś koniecznie chce siedzieć obok mnie. I co "gorsze" rozmawiać :-) Aż pewnego dnia usiadła obok mnie starsza Pani i ... zaczęła opowiadać swoją historię. Nie wiem czy Was zainteresuje, bo to historia o wierze i o nadziei. I oczywiście o miłości:
Starsza Pani - emerytowana nauczycielka, wdowa i mama jedynaka który za pracą i żoną przeniósł się wiele kilometrów od domu. Niejeżdżąca już samochodem,bo jak sama stwierdziła kierowcy w jej wieku są już tylko zagrożeniem na drodze, a ona zawsze dbałą o to aby nie skrzywdzić drugiego człowieka, z drugiej strony autobusy jeżdżą wszędzie a ona z racji wieku przejazdy ma już darmowe więc grzechem by było nie skorzystać :-) Za swój cel postawiła sobie uporządkować wszystkie swoje sprawy póki żyje. A sprawa która najbardziej ze wszystkich jej ciążyła to to, że każda z bliskich jej osób: rodzice, teściowe i jej mąż pochowani są na innych cmentarzach. Bała się, że gdy jej zabraknie a syn będzie jechał z daleka nie zdąży odwiedzić wszystkie groby. Więc wymyśliła, że przeniesie wszystkich do grobu jej rodziców na cmentarz  górujący nad pięknym jeziorem. Gdy się spotkałyśmy akurat wracała od księdza z którym dogadała wszystkie ostatnie szczegóły. I gdy myślałam, że to koniec tej historii zaczęła opowiadać, że kiedyś nie była specjalnie wierząca. Od wielkiego święta szła do kościoła i właściwie tyle. Ale zachorował jej mąż. Długo się nim opiekowała nie pozwalając oddać go do hospicjum. Choroba bardzo wykańczała jej męża. A ona nie zważając na to zawsze mówiła do męża: "Uśmiechnij się do mnie tak jak w dniu w którym się w Tobie zakochałam". I on się uśmiechał. Choroba jednak robiła swoje i uśmiech coraz bardziej gasł. Pod koniec życia już nie widziała ani jednego uśmiechu. Gdy mąż zmarł i został pochowany starsza Pani usiadła w kuchni. Sama. Schowała twarz w dłonie i zastanawiała się co teraz dzieje się z jej mężem. Czy już nie cierpi. Czy jest mu dobrze. I wtedy w korytarzu zrobiło się jasno a ona w drzwiach od kuchni zobaczyła swojego męża. Stał wyprostowany bez śladu choroby na twarzy, z pogodnym obliczem. I się uśmiechał. Tak jak kiedyś. Gdy wyciągnęła do niego rękę powiedział: " Teraz nie jest Twój czas, ale nie martw się o mnie, będę na Ciebie czekał. Bądź szczęśliwa" I po tych słowach odwrócił się. A ona zobaczyła trawę  tak zieloną jakiej nigdy nie widziała i niebo tak niebieskie, że nie sposób tak niebieskiego zobaczyć. I męża kierującego się do grupki ludzi którzy otoczyli go ramiona. Nie wie skąd ale od razu wiedziała że to jej rodzicie i teściowie. Gdy zamknęła oczy i ponownie spojrzała na drzwi znów panowała tam ciemność. Ale ten uśmiech męża i jego słowa dały jej mnóstwo siły. I wiary w to, że jest coś więcej. I nadziei, że już ktoś tam na nią czeka. Więc się nie boi. Zwiedza, spotyka się, działa. I tak jak przykazał mąż - jest szczęśliwa.
Po tych słowach Pani pięknie się pożegnała i wysiadła a ja do końca drogi zastanawiałam się czy jej się to czasem nie przyśniło, i czy mi się to czasem nie przyśniło. Ale zawsze ta historia jest dla mnie ważna gdy żegnamy kogoś bliskiego. Wtedy usłyszałam ją krótko po tym jak w naszej rodzinie pojawił się aniołek Hugo. Jutro będzie pogrzeb najstarszego brata mojej mamy która w ciągu roku będzie chować już drugą osobę ze swojego rodzeństwa. Ale zawsze warto wierzyć....
A ja od tego czasu gdy słyszę: "Czy mogę się dosiąść" uśmiecham się i czekam na kolejną historię pełną nadziei.

Zimowo pozdrawiam
M.